background

NOWOŚCI NA E-MAIL

Maciej Musiał

czwartek, 11 lipiec 2013 10:02

...

Na plaży w Katowicach;) Pogoda słaba, ale zabawa super.

 

 

czwartek, 27 czerwiec 2013 08:02

Słoneczko

 

 

 Nareszcie jest!

Prawie wakacje;)

poniedziałek, 15 październik 2012 18:08

...

 

 

                                                           Pamiętacie? Nawet zabawnie było...;)

środa, 17 październik 2012 17:19

OGLĄDAMY MECZ. POLSKA -ANGLIA !!

 

OGLĄDAMY MECZ. POLSKA - ANGLIA


piątek, 24 sierpień 2012 23:50

TRANS

22.22
Nie włączę lampy. Nie.

Tak mi dobrze. Spowity mrokiem i basami ze słuchawek, siedzę przy biurkui narażam oczy na zimne, ostre światło z laptopa.

Łagodny powiew wentylatora potęguje efekt sztucznej rzeczywistości. Gdzieś istnieje prawdziwy świat.

Prawdziwy. Bez ,,elitarnych dupeczek” bez ,,epic faili” i śmiesznych filmików… Ale po co? 

 

                                                                                                                       sesja Tatiana Jachyra

 

Tu mam wszystko!- krzyczę. Zanurzony w nierealnym, zamieram w nienaturalnej pozycji i niezdrowo się garbię.

Przed oczami miga mi jadący sto na godzinę rower, koleś skaczący salta nad jadącym samochodem.

Nie!- wybudzam się z elektronicznej śpiączki. 

To ból zgiętych od dwudziestu minut pleców działa na mnie jak budzik. Przecieram zmęczone oczy i mówię sobie- chwilka.

Miałem nauczyć się tekstów na jutro, ale jeszcze chwilka! Okazuje się, że chwilka trwa godzinę.

Tym razem budzikiem jest ,,Dobranoc :*”. Sms od nieznanego numeru…

Przeznaczenie- myślę i zamykam laptopa. ,,Dobranoc- kimkolwiek jesteś”- odpisuję

i idę spać. Ale nie będę spał. Nie pomyślę o dzisiejszym dniu. Nie pomyślę o jutrzejszym.

W wyobraźni będę widział siebie robiącego salto nad samochodem, a potem zdobywającego elitarną dupeczkę… Mmm zasypiam.

Jutro obudzę się i nie będę pamiętał ani dupeczki, ani salta, ani wieczoru, który straciłem. Straciłem?

 

                                                                                                                                          

                                                                                                    sesja Tatiana Jachyra

 

           

 

.............                                                                                                   www.tatianajachyra.com                                                                                                           

środa, 22 sierpień 2012 14:26

JAK ZAWSZE RANO...

Budzę się rano (12) i otwierając oczy co pięć kroków, idę do lodówki.
Wyciągam po kolei- chleb, masło, szynkę, ser, ketchup. Czuje ich ogromny ciężar, który obarcza kimające jeszcze mięśnie.
Co z tego, że biorę na klatę dwieście kilo. Po przebudzeniu każdemu brakuje sił.
Szczególnie jeśli wróciło się do domu o pierwszej. Uwielbiam takie poranki. Jest w nich coś pięknego. Nigdzie nie trzeba się śpieszyć. Można powolutku zjeść śniadanie, napić się herbaty, usiąść w fotelu, znów napić się herbaty- takie słodkie lenistwo.
W pewnym momencie zerkasz na zegarek a tam już czternasta!!! A to najgorsza jest godzina… Jak pisał Sartre- za wcześnie, albo za późno, na to, co się chce zrobić. Dziwna pora popołudniowa. Zupełnie nieznośna.
Mocny wiatr zawiewa do pokoju dziwne nasionka. Słońce schowane za gęstymi chmurami. No i weź tu coś zrób człowieku! Dlatego postanowiłem napisać post.
Mój laptop leży, pośród miliona dupereli, na biurku. Totalny bałagan. Nie żebym nie sprzątał pokoju, ale jakoś na biurku, zawsze jest za dużo do roboty i nie chce mi się do tego zabierać. Dlatego rzadko tu siadam. Jak już mam coś robić to odgarniam na biurku kupę rzeczy, wyciągam spod niej laptopa, albo książki i idę do drugiego pokoju. Rodziców. Tam zawsze jest czysto. Dziś wyjątkowo postanowiłem zostać przy biurku. Chyba poranny zmąt jeszcze mi nie minął i nie mam siły. O! Odkopując myszkę znalazłem moje słuchawki! Jak miło! Znów będę mógł odmużdżać się w autobusie, słuchając Skrilexa. Dobra, mam już myszkę, słuchawki i laptopa. Wystarczająco dużo, żeby opisać wam wczorajszą konferencję ramówkową tvp, na której byłem.
Wczoraj o osiemnastej, razem z grupką znajomych, siedzieliśmy nad brzegiem Wisły. Trochę śmierdziało ściekami odprowadzanymi do rzeki, która umożliwiła powstanie tego miasta (???), ale było bardzo miło. Nagle dostaję telefon.
- Cześć Maćku. Mam nadzieję, że pamiętasz, że za 15 minut spotykamy się w bloku G na Woronicza? (jakieś 10 kilometrów od aktualnego miejsca pobytu).
- Emmm… Jasne! Pamiętam! Zaraz będę.
To jest ta chwila, w której mówisz do siebie. ,,Musiał ty kretynie!”, krzyczysz siema i dziwnym trafem przebiegasz dystans dwóch kilometrów do metra w minutę. Nie wiem jak to jest możliwe, ale dwadzieścia pięć minut później, oblany potem stałem na hali rodzinki (tam się zbieraliśmy). Szybka przebiórka, podsuszenie włosów i już siedzę z Mateuszem i Adamem w aucie, które wiezie nas na konferencję (100 metrów dalej -.-). Zawsze na jesień, zimę i wiosnę (lato nie, wtedy odpoczywamy) każda telewizja urządza imprezę (dużo powiedziane), na której prezentuje swoje seriale, programy itp. Wtedy zapraszani są również wszyscy aktorzy, którzy pozują do zdjęć i udzielają wywiadów. Wszystko to ma na celu P R O M O C J Ę produktów. Tak więc trzy razy do roku można zobaczyć wszystkich nas w jednym miejscu. Przybyliśmy tam koło 19.30. Wiadomo- ścianka, zdjęcia. Razem, osobno, razem, serialowa dziewczyna, bracia, znowu razem. Ciężko dogodzić fotoreporterom, ale warto pamiętać, że poniekąd dzięki nim "istniejemy" Więc trochę czasu trzeba im poświęcić.
A na sali było tak :

 

 

Dookoła dużo znanych osób. Chciałem sobie zrobić zdjęcie z Mannem, ale zaraz po konferencji uciekł. Wszyscy natomiast zostali na krótkim bankiecie. Było mega dużo jedzenia… Ale zabrakło picia. Normalnego picia. Wszędzie rozdawali szampana, ale wody już nie... Więc wróciłem z powrotem do kolegów nad Wisłę, gdzie wody już nie brakowało.

Pax. Idę odkurzyć pokój bo mi tyle tych ziarenek po prostu…

poniedziałek, 20 sierpień 2012 16:51

KRÓTKIE WAKACJE

I znowu w domu. Jak miło.
Właśnie wróciłem z moich krótkich (7 dniowych) wakacji. Krótkich, ale treściwych.
Byłem nad morzem. Nie powiem jakim, bo to już staje sie nudne :)
W każdym razie było baaardzo gorąco. Co dzień leżałem na plaży, sącząc drinki i oglądając okrągłe pośladki, spacerujących Włoszek. Omnomnom.
Moczyłem dupkę również w hotelowym basenie, a nawet w dwóch. Jeden był bardzo ciekawy. Zamiast kafelków, dookoła piasek, a woda w środku- słona i idealnie czysta.
Łał!- ktoś krzyknął. Taaaa. Jak się o tym wie. Ja nie wiedziałem, że woda jest slona.
Za pierwszym razem jak do niego wskakiwałem to poleciałem na głowkę…. Jakież było moje zdziwienie gdy po zetknięciu z wodą i otworzeniu pod nią oczu, poczułem nagle coś na wzór wbijania wykałaczek w gałki. Argh! Wyrwałem się z wody i poleciałem pod prysznic. Chodziłem opuchnięty przez cały dzień do momentu gdy nie zobaczyłem dwóch pakerów, którzy chyba tak samo jak ja myśleli, że to normalny basen. Myślałem, że pęknę ze śmiechu. Dwóch kolesi, których obwód klacie jest taki jak mój bicepsa…( no dobra 20 bicepsów) leżeli na piasku i płakali wielkimi jak groch łzami. Tak ich piekły oczy.
Ale basen, to znaczy laguna ze słoną wodą super. Można było leżeć nie ruszając żadna częscią ciała i obserwować ludzi.
Oprócz tego jeszcze spałem, jadłem, jadłem, jadłem, spałem, jadłem, jadłem, zagrałem w siatkówkę i znów spałem. Zdarzyło mi się również pójść na siłkę! Poznałem Włochów, Francuzów, Anglików i Rosjan. Ci pierwsi najlepsi! Raczej pierwsze…. :) Nauczyłem się wielu nowych słów, ale nie będę się chwalił bo wiecie jakich słów obcego języka uczy się na początku… Także tak. Wieczorami po kolacji szedłem do pobliskiego miasta, paliłem shishę i… No. Ogólnie hotel był totalnie amłodzieżowy, więc za bardzo nie szalałem.

Mieliśmy natomiast jedną imprezę, z okazji jakiegoś włoskiego święta wakacji. Wstęp kosztował 10 euro, ale ja byłem sprytny i ominąłem opłaty, wtapiając się w grupę Włochów. Najpierw jedliśmy kolację, a potem…. Ehh! To było coś. Dj puścił muzykę, a impreza przeniosła się do basenu, gdzie wszyscy machali bioderkami. Bawiłem się tak dobrze, że zapomniałem o czasie i spóźniłem się do pokoju. Wróciłem nad ranem... Taaaa… Z rodzicami nie warto się kłócić. Cały następny dzień przesiedziałem w hotelowym pokoju. Za karę. Chociaż własciwie to było jak nagroda. Obejrzałem sobie kilka filmów. Zaprosiłem znajomych, puściliśmy muzykę… Było fajnie. Było fajnie było fajnie było fajnie. Cały czas było fajnie. A mimo to i tak tęskniłem za Warszawą. Codziennie biorąc prysznic nuciłem piosenkę Niemena o naszej stolicy. Oj tak. Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej.
Dobra koniec. Bo jutro rano muszę wstać. Pytanie na śniadanie.

Hawk!

sobota, 28 lipiec 2012 14:51

PRZEMYŚLENIA NA BASENIE

Ok.
To zaczynamy od nowa…
Kiedyś pisałem prawie codziennie na moim starym blogu, teraz… Chyba jestem leniwy…
Ale zawsze można się poprawić, tzn postanowić postanowienie poprawy. Bełkot.
Może zmęczenie materiału. Pocieszam się, ze to normalne.
Telefon, budzę się z poczuciem winy, tyle miałem wczoraj zrobić, a tu kolega „ zbieraj się, idziemy na basen, za pół godziny... Idziesz.” No jasne że idę. Prysznic, ręcznik, kąpielówki… Tylko cicho, żeby nie zbudzić rodziców. „Gdzie idziesz?” Cholera. „Nigdzieee” najgorsza odpowiedź. „Na basen, dziś wrócę wcześniej obiecuję” I tak wiem, że nie wrócę wcześniej... Ciekawe ile ludzi w moim wieku ma wyrzuty z powodu oszukiwania rodziców... albo po prostu lekkiego mijania się z prawdą. Ej, przecież są wakacje. Mogę przecież codziennie chodzić na basen. Słońce, trawka, chłodna woda. Może być coś piękniejszego? Ludzie, których znam od dawna i świetnie się z nimi bawię. Karol... koleś z najlepszą klatą na basenie, Filip... zabaaaawnyyy : ) no i Pawełek... węgierski polak z amerykańskim stylem. Hmm... Sami faceci. Ale nie martwcie się, dziewczyny poznaje się na miescu. Karol jest przynętą ; ) Jest też siata, ale to tylko do dwunastej, bo potem piasek jest za gorący.
No i oczywiście rundlak fiflak salto do wody. A w przerwie kiełbaska. ]

Mógłbym tak całe wakacje.
Ale gdzie będziemy za dziesięć lat? Co się z nami stanie? Czy będziemy pamiętać ten dzień, basen, żarty? A może wszystko okryje mgła. Może zapomnę nawet ich imiona? Czasem próbuję przypomnieć sobie kumpli z przedszkola. Był Dziubek, Olek, który oszukał nas, że ma urodziny i wszyscy przynieśli mu prezent, a pani powiedziała, że wcale nie ma urodzin,
Rina, Ola (chodzi do tego samego liceum)... Pamiętam. Ale niektórzy się zamazali, nie mogę przypomnieć sobie imion.
Ile dzieci będę miał za dziesięć lat? Jak będzie miała na imię moja żona? Czy będę żył??
Oglądam zdjęcia w albumie. Wszyscy byli młodzi, piękni, utrwaleni w chwilach szczęścia i dobrej zabawy. Niektórzy są już po tamtej stronie. Co robią? Czy widzą mnie i to, kim kiedyś będę?
Shit. Co za myśli w upalny dzień. Jak coś, to zostanie po mnie ta strona, i kiepskie przemyślenia. Może zdążę napisać książkę - mam już więcej niż pół !!
Dobra. Zaczynam robić coś konstruktywnego. Żeby za dziesięć lat nie mieć poczucia straconego czasu. Ale i tak ... do zobaczenia na basenie;)
Bawcie się dobrze.

 

piątek, 27 lipiec 2012 19:48

BERLIŃSKI STYL

 Ważne, żeby się wyróżniać..

 

                                                                                          

 

 

 Ważne też, żeby pasować do siebie ;)

 

 

 

 

 

   oraz robić coś niebanalnego...

 

 

 

 

 

 

 

 

mieć niebanalny sposób na rower, albo słup ogłoszeniowy...

 

 

 

 

 i oczywiście czapka na głowie, i skórzane buty

 

 

 

Przejąłem się tym i ... też postanowiłem być niebanalny...

 

 

 

 

 

;)))

 

piątek, 27 lipiec 2012 19:24

JESZCZE O BERLINIE

Hej. Jeszcze trochę o Berlinie.
Myślałem ze będzie lepiej, ale nagrywanie takiego programu to ciężka praca.

 


Rano make up i przed kamerę. I tak przez osiem godzin z krotką przerwą na lunch.
Generalnie leciałem na RedBull-ach.
Dobrze, ze był prompter ( taka tablica, na której wyświetlał się tekst, który miałem mówić),
Nie musiałem uczyć się na pamięć i jest jakaś korzyść – nauczyłem się korzystać z tego urzadzenia. Teraz mogę prowadzić Wiadomosci;) 

Po pierwszym dniu pracy padłem. Położyłem się na hotelowym łóżku i przespałem ze dwie godziny.

Kiedy się zebrałem było trochę późno, ale w końcu byłem za granicą, więc trzeba pozwiedzać;)
Ze zwiedzania zrobiły się zakupy, bo zimno, a nie wziąłem z Polski kurtki. Nabyłem więc coś w rodzaju swetro- marynarki i pogapiłem się na ludzi.

 

 

A można się dłuuugo gapić. Jest na co patrzeć. Myślę, że w Polsce to by nie Przeszło. Tu każdy wkłada to, co mu się podoba.

Skórzane płaszcze do ziemi, czerwone peruki, biało czarny strój wieźnia w paski lub inne coś. Wokół ludzie z dredami do ziemi, łyse dziewczyny…

Nikogo to nie dziwi. Trzeba wyglądać niechlujnie - to jest modne. A, i oczywiście dziurawe rajstopy u dziewczyn. Im więcej dziur, tym lepiej...
Na Warshauer Strase przy zejściu do metra, ziomki wkładają w rowery ulotki o wieczornych koncertach.
Brudno. Czy ktoś tu sprząta?? Nie wiem, czy chciałbym tu mieszkać. Raczej bardziej polubiłem Warszawę.

Chociaż coś jest w tym mieście. Jakiś taki luz... I bardzo dużo młodzieży.

Dziś jestem już w domu. Fajnie jest wracać.

 

W zakładce LOOK więcej zdjęć;) 

 

 

sobota, 21 lipiec 2012 12:47

BERLIN

 

 

Trochę dawno nie pisałem.

Ale w końcu wakacje. I każdemu należy się odpoczynek;)

Dziś relacja z Berlina. Co prawda nie jestem tu w celach rekreacyjnych

(kręcę program dla Nickelodeon), ale praca to tylko osiem godzin, a potem…

Przyleciałem trochę zestresowany. Samolot śmigłowy przy czołowym wietrze 200km

na godz. nie jest dobrym rozwiązaniem. Turbulencje przekraczają normy…

 

Pierwszy hotel – MichelBerger -polecam wszystkim. To całkiem artystyczne miejsce.

 

 

Młodzieżowo i z klimatem.

A pokoje to małe apartamenty z piętrowym łóżkiem, biurkiem,

lampami na sznurkach.

 

Lampy z pociętej gazety, stare walizki, fortepian.

 

                                           

 

 

 

 Za oknem metro, które dowiezie wszędzie.

Niestety okazało się, że miałem zabukowany termin sierpniowy ( lipiec, sierpień, co za różnica)

więc przespałem tylko jedną noc i do następnego hotelu.

Ale wcześniej, wieczorem  spotkałem się z koleżanką Wietnamką.

Przesiedzieliśmy cały wieczór na Alexanderplatz  popijając Picollo – w końcu tutaj można.

Tu wszyscy chodzą z Picollo! Na placu odczułem lekką kakofonię – z każdej strony inny zespół.

 

 Następny hotel... dziwaczny.

 

 

Niby droższy. I bywały tu różne gwiazy, odbywały się niezłe

koncerty, ale zobaczcie sami.

 

 

Cały różowy!!!!!!!!

 

 

 

 

 

Wejście, recepcja, hol 

i .... winda różowa...

 

 

i....

 

 

 

RÓŻOWY POKÓJ !!!!!!!!

 

 

RÓŻOWA ŁAZIENKA!!!!!!!!!!!!

 

 

Muszę cos z tym zrobić.

 

 

Hallo... 

Niestety, nic się nie da zrobić....

Ale za to są gitary!

 

 

 

   I można zamówić do pokoju!

 

 

 

Potem hotelowy bit...

 

 

 

I ... różowy odjazd........

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

aaaaaaaaa!!!!!!! 

 

 

Jutro ( jak przeżyję ) dalszy ciąg podróży ;)

 

poniedziałek, 25 czerwiec 2012 16:02

KON KURS - ROZWIĄZANIE

UWAGA UWAGA    ROZWIĄZANIE KONKURSU!

 

Przyszło ponad 1000 dialogów! Prawie wszystkie poruszały damsko - męską tematykę;)

Czytanie zjęło mi dużo czasu. 

Ale w końcu przeczytałem....

 

Pierwsze miejsce, bilet do kina ze mną lub beze mnie ( ważny przez cały rok, to znaczy, kiedy tylko będziesz miała czas) oraz zamieszczenie w mojej książce - bezdyskusyjnie wygrywa:

 

 

DIALOG AMELII FOXX CZYLI AMELII CIESIELSKIEJ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Drugie miejsce, bilet do kina ze mną lub beze mnie (też ważny przez cały rok) oraz może także częsciowo zamieszczenie w książce:

 

DIALOG ANI I KASI PODPISANY JAKO ANIA_MAZUR !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Jeśli chcecie poczytać te dialogi - zapraszam zaraz  do zakładki BLOG

Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział. 

czwartek, 21 czerwiec 2012 21:54

SZKOŁA GŁOGÓW

W marcu zorganizowałem "Akcję Znaczek"
SZkoly zbierały znaczki pocztowe, które potem wysyłały fundacji pomagającej chorym dzieciom. Akcja przerosła nasze oczekiwania. Włączylo się ponad 60 szkół. Zebraliśmy ponad 9 tysięcy znaczków!!!!!
Obiecałem, ze przyjadę do szkoły, która zbierze najwięcej znaczków. Najwięcej zebrała szkoła w Głogowie.
No i pojechałem;) 450 km od Warszawy!

 

Kto chce, niech ogląda. Może nudno, ale lubię to i mam miłe wspomnienia ;)

to tylko 11 min z trzech godzin które tam spędziłem...

 

 

 

Kiedy wróciłem, byłem totalnie padnięty. Najpierw dwa spotkania na sali gimnastycznej
( klasy młodsze, klasy starsze ), odpowiadanie na pytania, podpisywanie plakatów, koszulek nawet kilku telefonów (?!), a potem 7 godzin powrotu. Ale opłacało się, w końcu Głogów uzbierał 600 znaczków. .
Pomogli chorym dzieciakom. I mogliśmy sie spotkać.

Było bardzo, bardzo miło.
Dzięki za spotkanie.

niedziela, 17 czerwiec 2012 13:40

ŚMIESZNA HISTORIA EURO 2012

 

                 Historia Euro w najlepszych obrazkach znalezionych w internecie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                                 

                                                                                  Zwijamy chłopaki ten interes,  zwijamy!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PODSUMOWANIE: 

http://www.sadistic.pl/pics/6fd4bec1626e.gif   ( uwaga, zawiera niecenzuralne treści )

 

 

 

KONIEC 

 

PS. I tak dziękuję piłkarzom za emocje. Zrobili co mogli. A może nawet więcej niż mogli.

Dziękuję.

 

 

PS. Dla oburzonych typu Charlotta. Pokazuję tylko świat, taki jaki jest. 

Nie zamierzam go fałszować ani ulepszać.

Jeśli przytaczam pewne rzeczy, to nie dlatego, że mnie śmieszą - może wręcz przeciwnie...

Dobra literatura pokazuje prawdziwych ludzi. Zła literatura, słodkie, kolorowe i poprawne obrazki.

 

 

sobota, 16 czerwiec 2012 13:46

SESJA WARSZAWA

     Warszawa też jest ok;)

                                                                                     

     zima 2012

    foto Mariusz Kolaj

 

 

                                    

 

 

 

                                   

                                    

 

 

 

                      

 

 

 

 

                                   

 

 

 

 

                                   

 

 

 

                                                                                                     Jest klimat?

Strona 1 z 2

Najpopularniejsze

Logowanie